Posts Tagged ‘głosowanie’
Nasi w Europie
sobota, Grudzień 19, 2009 15:25 No Comments
Prezydent nas reprezentuje, tu i ówdzie, głównie na wypadach zagranicznych do swoich odpowiedników. Ważne to jest, a i owszem, natomiast najbardziej winno nas jednak interesować, kto w tym kraju ustala reguły gry, według których my tutaj egzystujemy. Edukacja, podatki, służba zdrowia, emerytury i tym podobne kwestie są właściwie kluczowe. Zajmuje się nimi głównie rząd z premierem na czele, a oni wszyscy wyłaniają się z parlamentu, który przemyślanie powinniśmy sobie wybrać. Najlepiej, gdyby się tam znalazła grupa ludzi, która nie tyle będzie nam odpowiadała ideologicznie, bo ideologią się nie najemy, co dobrze i rzetelnie zadba o nasze interesy, co najmniej tak jakby zadbała o własne. Zanim damy jakiemuś posłowi krzyżyk na drogę, lepiej więc zasięgnąć języka, co to w ogóle za jeden, czym się zajmuje i czy w ogóle wart jest naszego głosu i diety poselskiej. Przy okazji dobrze też, żeby miał podobne wartości i przekonania jak nasze, ale tak naprawdę linia partyjna jest tu trochę mniej istotna, byle się nasz reprezentant nie obijał w pracy. Do naszych znanych już z niezbyt długiej praktyki demokratycznej wyborów, doszły nowe. Teraz wybieramy też polskich reprezentantów do Parlamentu Europejskiego. Wydaje się, że to taka odległa, nieistotna spraw, ale niezupełnie tak to funkcjonuje. Europosłowie są naszym głosem w Unii Europejskiej, dobrze więc, żeby nie przynieśli wstydu. Ważne zatem, żeby odzywali się tam mądrze, rozumieli co się do nich mówi, przynajmniej po angielsku i umieli mądrze zadbać o nasze sprawy i całej Wspólnoty. Na miejscu nie zostaną zwartą grupą, ale połączą się z reprezentantami z innych krajów, najbliższymi sobie ideowo, więc dobrze by było, gdyby w związku z tym umieli też zawalczyć o swoje w obcej grupie. Czy wybiera się posła czy europosła, w zasadzie na to samo wychodzi, tak jeden jak i drugi, jest powołany do tego by zadbać o dobrze pojęty interes społeczny. Gdy zrozumiemy, że to także nasz interes, będziemy bardziej rozważnie oddawać głosy, a tym samym zaświadczać o zaufaniu do swoich przedstawicieli.
Wiecznie narzekanie
poniedziałek, Listopad 2, 2009 15:22 No Comments
Stare porzekadło mówi, że „jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził”. Wybitnie pasuje ono do polityki i narodowej polskiej przywary czyli narzekania. Właściwie w tym kraju narzekanie jest w dobrym tonie, szczególnie na pogodę – tu wyprzedzają nas jedynie Anglicy – i politykę. Kto by nie zasiadł u sterów władzy, zawsze będzie pewna grupa niezadowolonych wyborców. Ci, mogą narzekać właściwie na wszystko, co dany polityk zrobił lub pokazał i to począwszy od krawata na ostatniej konferencji prasowej, a skończywszy na bardziej ważkich problemach, jak głosowanie nad kwestiami legalizacji aborcji. Ale pomyślmy nad prawem do tej frustrującej czynności, jaką jest narzekanie. Winni je mieć tylko ci, którzy sami sobie takiego przedstawiciela wybrali. Niestety nie ma ich zbyt wielu. Tymczasem narzekają też wszyscy inni, a najczęściej najgłośniej ci, którzy do urn w ogóle nie poszli. A jakim prawem? Jak sobie wybiorą, to sobie będą mogli narzekać, a dopóki się to nie zdarzy buzia na kłódkę i czekać do następnych wyborów. Okazji do wykazania się w ramach spełniania obywatelskiego obowiązku jest sporo. Zacznijmy od tej najważniejszej. Możemy sobie mianowicie wybrać własnego prezydenta. Ta czynność jest dość prosta. Karta do głosowania jest tylko jedna, sprawa jest zupełnie jasna. Trzeba postawić krzyżyk przy wybranym nazwisku. Dobrze jednak pamiętać, że prostota sprawy nijak nie odzwierciedla jej ważkości. Wszakże prezydent, to bardzo ważna osoba. Na swoim podwórku, to on by mógł być jeszcze taki trochę… mniej doskonały. Natomiast, to ma być człowiek, który będzie nas reprezentował poza granicami kraju. Dobrze zatem, żeby potrafił się odezwać w towarzystwie, najlepiej w kilku językach obcych. Korzystnie dla kraju byłoby również, gdyby mówił przy tym mądrze i raczej rzeczy przemyślane niż cokolwiek, co mu ślina na język przyniesie. Gdyby jeszcze przy tym jakoś w miarę przyzwoicie wyglądał albo chociaż miał żonę, która wie jak zrobić, żeby osiągnął prezencje niczym głowa państwa, to właściwie byłoby już wszystko.


