Posts Tagged ‘konkurencja’

Butem w twarz

sobota, Luty 27, 2010 15:50 No Comments

Politycy walczą o głosy. Walczą zaciekle, eliminują konkurentów dostępnymi sposobami, nie wahają się użyć nawet najbardziej obrzydliwych metod. W czasie kampanii wyborczej jest karnawał, zasady nie obowiązują, zwłaszcza te moralne. Granie czysto nie jest w cenie. Przyda się zdjęcie lokalnej kurtyzany w objęciach prezydenta miasta, dobrze też mieć coś nagrane albo chociaż spreparowane, jak już nie oryginał. Wszystkie chwyty dozwolone, żadna broń nie jest straszna, a każdy kto wchodzi do gry musi się z tym liczyć. Od losu, przypadku czy faktycznych preferencji wyborców niewiele tu zależy. W końcu jak się rzuca błotem zawsze coś się przyklei, nawet do najbardziej kryształowej postaci, która w ten sposób może bezpowrotnie stracić szanse. Po wyborach nadchodzi jednak moment, że politycy już nic nie mogą zrobić. Wtedy liczy się głosy i przyznaje mandaty. Tu już wszystko zależy od metod, których jest co najmniej kilka. Okazuje się, kto faktycznie jest wygranym i że liczba głosów czasami nie jest sprawą kluczową. Kampania dobiegła końca. Szczęśliwi wybrani zasiedli już w swych wymarzonych fotelach sejmowych. Z telewizora nie sączy się chwilowo agresywna pyskówka, wspierana złośliwo-ironicznymi spotami. Teraz słuchamy planów, marzeń i okrzyków zachwytu nad spektakularnym sukcesem. W mieści jednak kampania trwa. Z bilbordów nadal szczerzą się do nas kandydaci, z tym, że niektórzy mają już ubytki w uzębieniu, spowodowane czarnym markerem. Inni dostali w prezencie od nieusatysfakcjonowanej młodzieży zarost lub szpetne, pirackie klapki na oko i parę szwów. Ci najmniej ulubieni otrzymali też rogi i dodatkowe hasła. Niektórzy nobliwi politycy dosłownie zostali zmieszani z błotem i wyborcy depczą po ich wyphotoshopowanych twarzyczkach. Niby się nie powinno tak traktować bliźniego, ale cóż. Komitet wyborczy mógł swego kandydata przed taką profanacją uchronić, gdyby tylko po wyborach zarządził sprzątanie, tych wszystkich śmieci, co je radonie i z nadzieją sukcesu w mieście umieścił. Właściwie politycy sami sobie winni, że im się wizerunek pogarsza

This was posted under category: Kampania wyborcza Tags: bilbordy, kampania, kampania wyborca, kandydaci, komitety wyborcze, konkurencja, metody liczenia głosów, politycy, wizerunek, Wybory

Słupki poparcia

niedziela, Luty 21, 2010 15:43 No Comments

W kampanii wyborczej w końcu przychodzi taki moment, w którym opinia publiczna prowokuje konfrontacje. Liderzy partyjni i kluczowi kandydaci, nie mogą już bezkarnie obrzucać się błotem, jedynie przy pomocy reklam, ulotek czy naprędce organizowanych, partyjnych konferencji prasowych. Lud ma dość igrzysk, więc zaczyna wymuszać konkrety. Najczęściej konkrety owe przybierają formę poważnych debat politycznych. Nie są to wcale zwykłe rozmowy, bo są narzucone ważkie tematy i ramy czasowe. Debatą kieruje na ogół sprawny dziennikarz, który nie pozwoli dyskutantom na niesubordynację. Często w czasie takich spotkań, gdy polityk staje twarzą w twarz z bezpośrednim swoim konkurentem, cała prawda wychodzi na jaw. Wtedy okazuje się z jakiego formatu człowiekiem mamy do czynienia. Debaty są przeważnie dyskutowane jeszcze przez dość długi czas, a publiczność czyli potencjalni wyborcy oceniają, kto zwyciężył. Zwykle tego rodzaju spotkania mają wielką moc, bo rzadko zdarza się, by w prawdziwych wyborach wygrał ktoś, kto przegrał debatę. Sondaż. Czym, że jest sondaż? Wyborczym bogiem, wyznacznikiem sukcesu, kreatorem rzeczywistość, bronią numer jeden, która pozwala na sterowanie wydarzeniami. W końcu to jak wyglądają słupki poparcia, zależy najczęściej od tego, kto je zamawia. W końcu znane są w historii liczne przypadki konferencji prasowych, zwoływanych z okazji oszałamiającego wzrostu poparcia. Cóż, metoda walki wyborczej jak każda inna, pod warunkiem, że skuteczna. A tego odmówić jej nie można. Badania opinii publicznej robią wrażenie, szczególnie, gdy dołoży się opisy grupy, którą pytano o zdanie czy użyje się dla podkręcenia atmosfery kilku trudniejszych słów, nadających całemu przedsięwzięciu pozory rzetelności naukowej. Wiadomo, że wyniki sondaży zmieniają się zależnie od tego, kto i kogo o zdanie pyta. Tylko, tą oczywistą prawdą nikt się nie przejmuje, zwłaszcza w momencie, gdy wyniki sondażu wypłyną już do mediów, a potem są bezkrytycznie przez nie powtarzane. Zanim się zaczniemy nimi jakoś bardziej przejmować lepiej chyba zastanowić się nad ich pochodzeniem.

This was posted under category: Kampania wyborcza Tags: debata polityczna, dyskusja, Kampania wyborcza, konkurencja, opinia publiczna, polityk, poparcie, respondenci, sondaż, walka wyborcza

Gdzie można spotkać polityka?

sobota, Luty 6, 2010 15:39 No Comments

Wiece bywają partyjne, choć Polakom takowe nie najlepiej się kojarzą. Wiec jest wiecem, ale lepiej się w kraju sprzedaje ubrany w jakieś mniej ideologiczne szatki. Może być festynem ludowym, to jeszcze zupełnie do przełknięcia. Dożynki też jeszcze są do wytrzymania. Mimikra robi jednak gorsze wrażenie, gdy korzysta z odpustu. Więcej, to nawet zakrawa na profanację. Nie ulega jednak wątpliwości, że gdzieś ci politycy ludowi pokazywać się muszą. A lud bywa bardzo niechętny, jeżeli chodzi o spotkania partyjne, żaden obywatel takiej prawdy w najczystszej postaci nie przełknie. Trzeba więc zaproponować coś, co będzie lżej strawne, atrakcyjne i miłe. A to impreza dla dzieci, a to spotkanko artystyczne, może też być degustacja jakichś smakołyków. Gdy ofiary zwabione taką przynętą już przyjdą, zasiądą i zaczną w błogości konsumować atrakcje, można zaatakować. Wtedy pojawia się gwóźdź programu i zaczyna sączyć ludowi do głów różne frazesy, serwowane cyklicznie, bez dbałości o innowacyjność w okolicach wyborów. Nie każdego wyborcę można zaatakować miodem politycznych planów osobiście. Jest ich po prostu za dużo. Trzeba skorzystać z innej drogi. Już mniejsza o konkretne nazwiska, teraz spróbujemy zwrócić uwagę po prostu na partię, przecież i tak wszystko zostanie w rodzinie. Najłatwiej społeczeństwu wbić wiedzę do głów przy pomocy telewizji. Może nie jest to najtańsza na świecie metoda, ale dość skuteczna. Im więcej ludzi to zobaczy tym lepiej. Zwłaszcza, gdy obejrzą to ci, którzy do przekazu podchodzą zupełnie bezkrytycznie. Gorzej, gdy spoty zaczynają przypominać pyskówkę, wtedy trudno nawet tę mniej światłą część ludu przekonać do swego. W końcu jak pojawia się jeden spot wymierzony w konkurencję, to trudno się nie spodziewać odpowiedzi na niego, ale ze zdwojoną agresją. Jeśli partia decyduje się już na kampanię negatywną skierowaną w przeciwników, trzeba się spodziewać, że zainicjuje tym samym politycznego ping ponga, który będzie trwał do dnia ciszy wyborczej. Na dodatek stanie się dość nudny dla wyborców, którzy mogą nie zechcieć sekundować w takim kiepskim pojedynku.

This was posted under category: Kampania wyborcza Tags: atrakcje, cisza wyborcza, konkurencja, lud, obywatele, partia, spotkania wyborcze, telewizja, wiece, wyborcy

Do biegu gotowi

sobota, Styczeń 23, 2010 15:34 No Comments

Na ogół w czasie trwania kadencji sejmu jest spokój. Rzadko kto się czepia konkurencji, zdarzy się czasem, ale tak bardziej dla przypomnienia o sobie, jakieś małe oskarżenie rzucone przez opozycję albo w opozycję. Nie znaczące są to jednak przypadki. W końcu jak się już dostało, to co się chciało, to nie ma się o co bić. Oczywiście do czasu. Bo przecież w końcu zbliżają się kolejne wybory i znowu będzie o co walczyć. Wówczas aktywność partii politycznych zaczyna niebezpiecznie wzrastać. I nie polega ona wcale na tym, by pracować coraz lepiej i rosnąć w oczach wyborców. O nie. Raczej trzeba pokazać, że inni pracują dużo gorzej. Zatem zaczyna się sezon, w którym każdy każdego jest gotów obrzucić sporą ilością błota, byle tylko wypłynąć na powierzchnię politycznego bagienka w momencie głosowania. Od teraz, każde wiadomości to nowa ofiara konkurencji politycznej. Żeby zachować trzeźwość myślenia i ocen, najlepiej wcale informacji nie oglądać lub dzielić przez pół to wszystko, co się tam zobaczy i usłyszy. Zaczęło się. Nie ma w mieście takiego słupa, z którego nie spoglądałby na nas kandydat. Niektórzy szczerzą zębiska w przyjaznym, ale jednak fałszywym uśmiechu. Inni spoglądają na nas z marsową miną, wszechwiedzącego mędrca. Nie brak też uroczych cioć i wujków, zerkających dobrotliwie z bilbordów. Co kto lubi. Dla każdego coś miłego. Aż strach otwierać lodówkę, żeby stamtąd nie wyskoczył kandydat, niczym pajac na sprężynie. Na to jest sposób, można po prostu się nie rozglądać, będzie trudno, ale jednak można. Gorzej, gdy kampania włazi nam pod nogi, zwłaszcza gdy się śpieszymy do pracy albo na uczelnię. Wprawdzie można ignorować te nieszczęsne dzieciaki zaczepiające nas z ulotkami i krówką wyborczą. Tak tak, teraz jest kryzys kiełbasy już nie ma, krówki są tańsze i łatwiejsze w transporcie. Wracając do dzieciaków, co one nam winne, że reprezentują żenującego kandydata. W końcu żadna praca nie hańbi, ale w okresie przedwyborczym, profesji ulotkarza należy dla własnego bezpieczeństwa unikać.

This was posted under category: Kampania wyborcza Tags: bilbordy, informacje, kampania, kandydat, konkurencja, okres przedwyborczy, opozycja, partie polityczne, plotkarze, ulotki